Psycholodzy uważają, że kryzys w małżeństwie nie jest czymś złym, jego pojawienie się jest szansą na to, aby związek się rozwijał. Alfonso Vergara SJ w swojej znakomitej książce zatytułowanej „Radość bycia człowiekiem” pisze: „Kryzys małżeństwa nie oznacza początku jego rozpadu.19 Tematy 525 Posty Ostatni post Re: Wykluczenie ojca z serc i… autor: marylka Wyświetl najnowszy post 21 cze 2022, 20:39 7 Odpowiedzi 14452 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 29 lut 2020, 11:54 0 Odpowiedzi 13696 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 04 lut 2020, 12:41 0 Odpowiedzi 22255 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 15 maja 2019, 21:01 0 Odpowiedzi 31613 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 26 wrz 2017, 21:05 0 Odpowiedzi 34509 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 23 cze 2017, 17:12 0 Odpowiedzi 24361 Odsłony Ostatni post autor: Pavel 24 kwie 2017, 14:40 297 Odpowiedzi 30018 Odsłony Ostatni post autor: Sefie 30 lip 2022, 11:01 515 Odpowiedzi 44219 Odsłony Ostatni post autor: Astro 29 lip 2022, 15:14 79 Odpowiedzi 8161 Odsłony Ostatni post autor: Jastarnia 28 lip 2022, 17:07 1531 Odpowiedzi 235157 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 27 lip 2022, 10:15 23 Odpowiedzi 2047 Odsłony Ostatni post autor: Firekeeper 26 lip 2022, 13:43 144 Odpowiedzi 16040 Odsłony Ostatni post autor: Truskawka 26 lip 2022, 5:59 51 Odpowiedzi 4874 Odsłony Ostatni post autor: dula 25 lip 2022, 22:44 20 Odpowiedzi 2333 Odsłony Ostatni post autor: Marysia 3 23 lip 2022, 21:14 1284 Odpowiedzi 252544 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 23 lip 2022, 20:32 613 Odpowiedzi 132644 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 20 lip 2022, 12:34 8 Odpowiedzi 1429 Odsłony Ostatni post autor: man_36 20 lip 2022, 0:15 3 Odpowiedzi 498 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 15 lip 2022, 16:29 1553 Odpowiedzi 286597 Odsłony Ostatni post autor: Ruta 08 lip 2022, 23:20 1 Odpowiedzi 529 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 06 lip 2022, 10:05 25 Odpowiedzi 3722 Odsłony Ostatni post autor: Lawendowa 05 lip 2022, 21:36 8 Odpowiedzi 1176 Odsłony Ostatni post autor: Niesakramentalny3 04 lip 2022, 15:42 19 Odpowiedzi 2924 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 03 lip 2022, 19:02 4 Odpowiedzi 1136 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 29 cze 2022, 6:49 10 Odpowiedzi 1238 Odsłony Ostatni post autor: Martita 28 cze 2022, 20:21 213 Odpowiedzi 27267 Odsłony Ostatni post autor: ozeasz 23 cze 2022, 0:38 721 Odpowiedzi 244163 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 20 cze 2022, 15:26 24 Odpowiedzi 2983 Odsłony Ostatni post autor: Niesakramentalny3 20 cze 2022, 10:48 6 Odpowiedzi 1571 Odsłony Ostatni post autor: Kwiatosława 15 cze 2022, 21:14 6 Odpowiedzi 904 Odsłony Ostatni post autor: Pantop 15 cze 2022, 11:26 244 Odpowiedzi 24926 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 14 cze 2022, 14:19 Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości Twoje uprawnienia na tym forum Nie możesz tworzyć nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Istnieje wiele teorii, dotyczących tego faktu. Jedna z ciekawszych, głosi, że kryzys małżeński staje się bardziej prawdopodobny, co mniej więcej 7 lat. Według niektórych naukowców dzieje się tak za sprawą atomów w ciele ludzkim. Faktem jest, że co 7 lat, wszystkie atomy znajdujące się w ciele ludzkim ulegają wymianie.
Karolinkaaa2017 Dołączył: 2017-08-15 Miasto: Liczba postów: 60 15 sierpnia 2017, 22:07 Witam, pisze na forum bo nie mam z kim o tym pogadać. A sytuacja mnie 3 lata po ślubie, przed ślubem byliśmy 4lata razem. Przed ślubem były wzloty i upadki. Raz lepiej raz gorzej ale zawsze udawało Nam się przejść problemy i żyć dalej. Po ślubie sytuacja się zmieniła. Kupiliśmy dom wzięliśmy kredyt. Nie mamy dzieci, mój mąż nie może mieć dzieci. Ja nie nalegam, kilka razy padło słowo in vitro. Ale mąż twierdzi że to jest drogie i na tym temat ucichł. Przed ślubem to ja zarabiałam kilka razy więcej od męża niestety jakiś czas temu sytuacja się odwróciła. A co za tym idzie zmieniła się nasza sytuacja materialna. Nie jest kolorowo, nie odpływy w luksusy ale stać nas raz do roku na zagraniczne wakacje, wypad na weekend. Niestety dla mojego męża to za mało, przyzwyczaił się do poprzedniej sytuacji i do tego że nie musieliśmy liczyc pieniędzy bo zawsze było ich nadto i nie przejmowaliśmy się sprawami bieżącymi jak rachunki czy zakupy. Teraz wygląda to inaczej ale mi to nie przeszkadza. Wiadomo każdy chce zarabiać coraz więcej ale zmieniłam pracę zarobki też. Nic nie poradzę na to że zarabiam mniej. Nigdy nie wypominalam mężowi że zarabiał mniej niż ja. Nawet przed ślubem mój i jego zarobek był naszym wspólnym i razem go wydawaliśmy. Teraz cały czas słyszę że ja mało zarabiam że jestem utrzymanka, że to przeze mnie mamy mniej kasy itp itd. Doszło do tego że kłócimy się o wszystko, zaczynając od małych pierdol po większe dycyzje. Coraz częściej pada słowo rozwód. Już kilka razy usłyszałam że to ja mam się wyprowadzić bo to jego dom bo on płaci kredyt. Ale o tym kto tankuje samochody płaci za jedzenie to nikt nie myśli. Aby było lepiej jestem w stanie odmówić sobie nowej torebki czy butów by mąż karnet na basen czy siłownię bym znowu nie usłyszała że za mało zarabiam i na nic nas nie stać. Sama nie pamiętam kiedy kupiłam sobie coś nowego a tylko słyszę że jestem na jego utrzymanie i całymi dniami nic nie robię ( mam nielimitowany czas pracy i często jestem w domu, bo w nim pracuje). Jestem na skraju załamania nerwowego. Nic mnie nie cieszy, nie mam ochoty wychodzić ze znajomymi, na dostatek smutki zajadam co również przyczyniło się do tego że przytyłam ok 20kg i nie dość że jestem utrzymanka to jeszcze jestem gruba. Seks w naszym małżeństwie to obowiązek raz na kwartał jak nie rzadziej. Nigdy nie dziecko bo wiem jaka jest sytuacja i że w naszym wypadku to nie będzie proste ale z wiekiem coraz częściej odzywa się instynkt macierzyński i zazdroszczę koleżanka które są mamami. Nic nie mówię by znowu nie wywoływac kłótni. I tak usłyszę że nie stać nas na dziecko, poza tym dziecko to obowiązek a on nie chce dzieci bo dzieci go wkurzają itp. Staram się dawać z siebie 100% gotowanie sprzątanie pranie nawet typowe męskie zajęcia typu koszenie trawy czy wymiana żarówki. O te męskie zajęcia nigdy nie mogę się doprosić męża bo twierdzi że nie ma czasu pomimo że kończy pracę o 15stej. Jako że często pracuje w domu to jak twierdzi mój przecież to nie jest praca więc mam w domu ogarniać dosłownie wszystko :( Zamknęłam się w sobie, nie mam nikogo kto by mnie zrozumiał i czuję się okropnie. Mąż w weekendy wychodzi z kumplami na miasto a ja zostaje sama z butelką wina :( Nie wiem co mam robić. Terapia nie wchodzi w grę bo on nigdy się na to nie zgodzi. Twierdzi że on nie ma problemu. Tylko to wszystko przeze mnie i to ja mam problem bo mamy mniej kasy i nie na wszystko nas nie stać. Z miesiąca na miesiąc jest tylko gorzej. Czuję się nic nie warta i nie wiem co że sobą zrobić. Myślałam że wspólne wakacje za granicą czy wyjście na kolację pomaga ale niestety wszystko kończy się kłótnia i mąż traktuje mnie jak powietrze albo jeśli chce pogadać ucina temat myślę sobie że będąc w innym związku nie miałabym takich problemów np. nie czekaliby mnie inspirują vitro (o ile kiedyś do niego dojdzie, bo Jaśnie Pan może zawsze twierdzić że nie chce dzieci). Nigdy tego nie wypominalam mężowi clby nie robić mu przykrości ale on mi przykrości nie oszczędza. Odnosi się do mnie gorzej niż do zwierzęcia :( Przepraszam że się tak rozpisalam ale musiałam sobie kto mnie wesprze w problemie bo nie wiem co że sobą zrobić. Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86172 15 sierpnia 2017, 23:20 Raczej bym nie wierzyła w to, że jak zaszlabys w ciążę to nagle by się obudziły w nim pokłady rodzicielskiej miłości...zwłaszcza, jeśli macie problemy i bez in vitro w ciążę nie zajdzisz. Nie możesz zmusić go do on się stresuje tym, że nie daje rady zarobić tyle, by pokryć Wasze potrzeby. Może wcale psychicznie nie czuje się super z tym, że Ty rezygnujesz z rzeczy dla siebie, żeby on na coś miał. Z tym, ze to jednak Ty zapewnialas Wam lepszy byt. Facetom ciężko jest się przyznać do takich porażek, a tak pewnie myśli. Może to rodzi w nim kolejne frustracje. Naiwnie myśląc oczywiscie, ale kto wie... Karolinkaaa2017 Dołączył: 2017-08-15 Miasto: Liczba postów: 60 15 sierpnia 2017, 23:21 Moze przeczytaj sobie ksiazke o kobietach, ktore kochaja za bardzo. Przykre co piszesz... a nawet zalosne... Za forse kupowac szacunek dla siebie.... nie no... bez jajNie chcę kupować szacunku. Ale mnie zrozumialyscie. Mówię tylko że tak się wtedy czułam. Nie czuję się teraz źle że zarabiam mniej bo mam pracę z której czerpie satysfakcje i nie muszę się płaszczyć przed szefem. Karolinkaaa2017 Dołączył: 2017-08-15 Miasto: Liczba postów: 60 15 sierpnia 2017, 23:23 cancri napisał(a):Raczej bym nie wierzyła w to, że jak zaszlabys w ciążę to nagle by się obudziły w nim pokłady rodzicielskiej miłości...zwłaszcza, jeśli macie problemy i bez in vitro w ciążę nie zajdzisz. Nie możesz zmusić go do on się stresuje tym, że nie daje rady zarobić tyle, by pokryć Wasze potrzeby. Może wcale psychicznie nie czuje się super z tym, że Ty rezygnujesz z rzeczy dla siebie, żeby on na coś miał. Z tym, ze to jednak Ty zapewnialas Wam lepszy byt. Facetom ciężko jest się przyznać do takich porażek, a tak pewnie myśli. Może to rodzi w nim kolejne frustracje. Naiwnie myśląc oczywiscie, ale kto wie...Też o tym myslalam ale tyle razy chciałam z nim o tym pogadać i nic. Nie powiem że kilka razy podczas kłótni o kasę powiedziałam że ma iść na drugi etat jak tak mu zle. Mnie jakoś nikt nie żałował gdy pracowałam całe dnie. Niestety wtedy jest jeszcze gorzej. Ani prośba ani groźba :( Karolinkaaa2017 Dołączył: 2017-08-15 Miasto: Liczba postów: 60 15 sierpnia 2017, 23:25 pianazbialek napisał(a):Karolinkaaa2017 napisał(a):Posterisan napisał(a):Serio, facet nazywa cię gruba utrzymanką, a ty chcesz sobie dzieciaka z nim robić? Może ja się nie znam, nie jestem w końcu mężatką. Ale dla mnie to jest jakich chory na etapie że tak mocno odezwał się instynkt macierzyński że gdyby jutro mi powiedział że jedziemy do kliniki to bym od razu się spakowała i jechała. Nie zważając na to jak jest między więcej moze jestem glupia ale w duchu myślałam że może gdybyśmy mieli dziecko byłoby inaczej. nawet jeśli on się zgodzi na to dziecko, to nie powinnaś go mieć, bo zafundujesz dziecku fatalnego ojca i życie, chciałabyś żeby tak samo jak ciebie a może i gorzej traktował dziecko, żeby miało traumę? On się zmieni, jak schudniesz i przyniesiesz do domu pieniądze. Nie miej złudzeń. To nie jest materiał na ojca ani męża. W małżeństwie ludzie powinni się wspierać kiedy jest źle, a nie kochać tylko kiedy jest dobrze. Ludzie się rozwodzą, kredyt was wcale nie wiarze, on może cię spłacić, może wziasc cały kredyt na siebie. Ludzie mają kredyty a się tak ale dlaczego jak zajmuje się cudzymi dziećmi nie sprawia mu to problemu i nie widać że go dzieci drażnią czy denerwują ? Tego nie mogę zrozumieć. Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 15 sierpnia 2017, 23:25 Przykre, ale chyba faktycznie trafiłaś na kogoś, kto był z Tobą dla pieniędzy. Ja bym na razie zacisnęła zęby i skupiła się na rozwijaniu firmy i zadbaniu o siebie. A potem bym się zastanawiała dalej. Według mnie nie warto teraz robić rewolucji. Rozwód w tej chwili i walka o wszystko wcale nie poprawią Twojej sytuacji. Jakoś strasznie Ci ten mąż kołków na głowie nie ciosa, chociaż Cię nie szanuje. Ale mimo wszystko masz dach nad głową i możesz pracować. Zdystansuj się, nie odpowiadaj na zaczepki, nie poruszaj tematu dzieci. Zacznij żyć własnym życiem. Odbij się od własnego dna. A jak już się odbijesz, to Twoje decyzje będą z zupełnie innej pozycji. Dołączył: 2017-05-09 Miasto: Za Górami Liczba postów: 70 15 sierpnia 2017, 23:27 Karolinkaaa2017 napisał(a):smoothmoves napisał(a):Karolinkaaa2017 napisał(a):Tak przed ślubem ustalimy że chcemy dzieci. Wiedzieliśmy już wtedy że nie będzie to proste i czeka nas in vitro. Jakoś nigdy wcześniej nie mówił że mu dzieci przeszkadzają i ich nie chce. A dla mnie ostatnio to duży problem. Oglądając zdjęcia koleżanek i ich dzieci łzy cisna mi się do oczu :(W takim razie odwołaj się do tego co ustalaliście. Normalnie tracę wiarę w ludzi - na każdy problem małżeński prawie jednogłośnie na forum zapada wyrok: najlepszy takie mamy czasu że najprościej się się odwołuje do tego co kiedyś mówił to on stwierdza że teraz myśli inaczej. Nie lubi dzieci, nie chce się nimi zajmować. A gdy już mu przyjdzie się chwilę zająć np podczas grupa dzieckiem znajomych to widzę że dobrze się bawi i nie sprawia mu to kłopotu. Jedynka on twierdzi że cudze co innego bo jest na może jednak tego kretyna pobronie, bo jednak każdy ma prawo zmienić zdanie. To lepiej żeby miał dziecko mimo, że go nie chce i go nie kochał, czy lepiej że powiedział prawdę, że teraz się zmienił i myśli inaczej? Bo chyba lepsza ta druga opcja. Ja nie jestem za rozwodami, kiedy oboje chcą ratować związek, widzą problemy, chcą zmiany, ale tutaj facet jak sama piszesz obraża cię, krzyczy, nie wspiera w trudnych monetach, wykorzystuje, wyręcza się tobą, a w kłótniach używa wulgaryzmów. Serio? To jest normalne? Ja jestem z takiej rodziny, i pamiętam jak było mi źle w dzieciństwie, dlatego mam nadzieję, że nawet jeśli zmusisz męża do posiadania dzieci to nie uda Ci się zajść w ciążę, bo dziecko zaluguje na dobrego ojca i na matkę, która zamiast własnych potrzeb (bo ja chcę mieć dziecko za wszelką cenę) myśli o jego dobru. Ogarnij się dziewczyno. Jak będziesz miała 50lat i wtedy to naprawdę będzie ciężej zrealizować te marzenia będzie cholernie za późno. On się zmieni? Taaa, jasne, takie rzeczy to w filmach. Dołączył: 2017-05-09 Miasto: Za Górami Liczba postów: 70 15 sierpnia 2017, 23:29 Karolinkaaa2017 napisał(a):pianazbialek napisał(a):Karolinkaaa2017 napisał(a):Posterisan napisał(a):Serio, facet nazywa cię gruba utrzymanką, a ty chcesz sobie dzieciaka z nim robić? Może ja się nie znam, nie jestem w końcu mężatką. Ale dla mnie to jest jakich chory na etapie że tak mocno odezwał się instynkt macierzyński że gdyby jutro mi powiedział że jedziemy do kliniki to bym od razu się spakowała i jechała. Nie zważając na to jak jest między więcej moze jestem glupia ale w duchu myślałam że może gdybyśmy mieli dziecko byłoby inaczej. nawet jeśli on się zgodzi na to dziecko, to nie powinnaś go mieć, bo zafundujesz dziecku fatalnego ojca i życie, chciałabyś żeby tak samo jak ciebie a może i gorzej traktował dziecko, żeby miało traumę? On się zmieni, jak schudniesz i przyniesiesz do domu pieniądze. Nie miej złudzeń. To nie jest materiał na ojca ani męża. W małżeństwie ludzie powinni się wspierać kiedy jest źle, a nie kochać tylko kiedy jest dobrze. Ludzie się rozwodzą, kredyt was wcale nie wiarze, on może cię spłacić, może wziasc cały kredyt na siebie. Ludzie mają kredyty a się tak ale dlaczego jak zajmuje się cudzymi dziećmi nie sprawia mu to problemu i nie widać że go dzieci drażnią czy denerwują ? Tego nie mogę cudze dzieci na godzinę to nie to samo co swoje na całe życie. Bo dziecko to jest wyrzeczenie. A może tak naprawdę on by chciał mieć dziecko, ale nie z Tobą, tylko czeka aż pojawi się inna, a z tobą jest do tego czasu, nie możesz tego wykluczyć w sytuacji w której jesteś. Obudź się, samymi Twoimi chęciami nie uratujesz tego małżeństwa. sofro 15 sierpnia 2017, 23:30 Karolinka, albo ty cos nie rozumiesz z zycia, albo zadna osoba na tym forum nie rozumie zycia. Tlumaczysz sie juz 5 strone - i w sumie nie wiadomo co chcesz udawadniac. Dupka nie da sie obronic. Strach, ze sobie sama nie dasz rady - tez jest taki troche patykiem na wodzie pisany - jestes sama, wiec nawet jako wspollokatorka mozesz placic polowe czynszu). Jaki sens siedziec w zwiazku i marzyc o zdradzie? Facet ci zarzuca, ze jestes jego utrzymanka a chcesz fundnac sobie dziecko z nie jego sperma.... czyli nastepna osobe na jego utryzmaniu. Powaznie tak wyglada wg ciebie szczescie?Naprawde nie rozumiesz prostego przekazu jaki ci facet daje? Nie kocha cie i nie szanuje, bo za malo zarabaisz. Seksu nie ma bo za malo zarabiasz. Dziecka nie ma bo za malo zarabiasz. Czego tutaj nie rozumiesz?Nikt ci nie zarzuca, ze odeszlas z dobzre platnej pracy, po co o szefie wspominasz? Tutaj an forum nie ma tego twojego buca, abys musiala o tym mowic. Edytowany przez 15 sierpnia 2017, 23:32 Karolinkaaa2017 Dołączył: 2017-08-15 Miasto: Liczba postów: 60 15 sierpnia 2017, 23:30 AgnieszkaHiacynta napisał(a):Przykre, ale chyba faktycznie trafiłaś na kogoś, kto był z Tobą dla pieniędzy. Ja bym na razie zacisnęła zęby i skupiła się na rozwijaniu firmy i zadbaniu o siebie. A potem bym się zastanawiała dalej. Według mnie nie warto teraz robić rewolucji. Rozwód w tej chwili i walka o wszystko wcale nie poprawią Twojej sytuacji. Jakoś strasznie Ci ten mąż kołków na głowie nie ciosa, chociaż Cię nie szanuje. Ale mimo wszystko masz dach nad głową i możesz pracować. Zdystansuj się, nie odpowiadaj na zaczepki, nie poruszaj tematu dzieci. Zacznij żyć własnym życiem. Odbij się od własnego dna. A jak już się odbijesz, to Twoje decyzje będą z zupełnie innej pozycji. No na chwilę obecną nie widzę innej życie bez miłości i seksu jest dla mnie bardzo trudne. Nawet jedzenie obiadu jest jakaś porażka skoro się do siebie nie odzywamy i każdy patrzy w swój telefon albo tv :( to mnie tak Dołuje że nawet na pracy mam problem się co najlepsze powiem Wam dziewczyny ze Nasi znajomi uważają Nas za parę idealna bez problemów. "Bo ona go nie ogranicza, on wychodzi sam, ona sama, czasem razem na imprezę wśród znajomych" - małżeństwo idealne. Dołączył: 2016-08-11 Miasto: Liczba postów: 1930 15 sierpnia 2017, 23:34 Karolinkaaa2017 napisał(a):No tak ale dlaczego jak zajmuje się cudzymi dziećmi nie sprawia mu to problemu i nie widać że go dzieci drażnią czy denerwują ? Tego nie mogę tak mam. Jestem miła dla cudzych dzieci i umiem się nimi zająć, do tego stopnia że słyszę, że byłabym świetną matką. Ale nie byłabym i nie chce i już. Czułe podejście do dzieci nie ma tu znaczenia. Więc w tej kwestii w 100% go rozumiem. Może zmienił zdanie, a może dojrzał do tego poglądu. Albo najzwyczajniej w świecie wizja posiadania potomstwa nigdy nie przyprawiała go o zachwyt, ale nie miał odwagi o tym mówić, bo widział, że tobie zależy. Edytowany przez Posterisan 15 sierpnia 2017, 23:47Małżeństwo, co do zasady to związek dwóch osób. Różnice zdań oraz kłótnie w małżeństwie są nieuniknione. Po ślubie następuje zderzenie dwóch światów, różnych oczekiwań i stylów wychowania. Kryzys w małżeństwie można porównać do kryzysu ekonomicznego, gdzie spadek oznacza późniejszy wzrost.Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Autor Wiadomość Dołączył(a): N sty 22, 2012 21:56Posty: 10 Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Jestem mężatką 12 lat. Od ok. 4 lat przeżywam swoje nawrócenie (oboje z mężem jesteśmy „z pochodzenia” katolikami, jednak przez większość życia nie praktykowaliśmy). Bardzo dużo się modlę, czytam (pismo św., książki apologetyczne, dokumenty Kościoła), spotykam się z ludźmi z jednej ze Wspólnot w mojej parafii. Przez cały ten czas bardzo dużo się modlę o nawrócenie męża, proszę bliskich mi wierzących o modlitwę za niego. Próbowałam z nim kilka razy rozmawiać na temat wiary, jednak zauważyłam, że efekt jest odwrotny od zamierzonego więc nie podejmowałam już „tych” tematów. Doradzono mi „ewangelizację życiem / swoją postawą” zamiast pouczania i staram się do tego stosować. Myślę, że moje spotkania ze znajomymi lub oddawanie się lekturze książek z tematyki religijnej też nie powinno męża drażnić – gdyż nie robię tego non stop i ostentacyjnie. Od ok. roku w moim małżeństwie zaczęły się pojawiać coraz większe kryzysy... większość z nich jest spowodowana, jak mi się wydaje ... moim nawróceniem. Kłótnie często wszczynam ja – i chociaż zapalnikiem awantury są najczęściej błahostki dnia codziennego, to podskórnie wiem że wywołuje te burze z frustracji, bo mam inne wyobrażenie/marzenie bycia w chrześcijańskim małżeństwie, a rzeczywistość jest jaka jest tzn. sama uczęszczam na msze, sama przyjmuję komunię, sama korzystam z sakramentu pokuty, sama się modlę w domu, mój mąż nie akceptuje npr itd. itp. Ale od jakiegoś czasu zauważyłam coś jeszcze bardziej niepokojącego – mój mąż zaczął bardzo mocno i intensywnie atakować Kościół. Kiedyś „tylko” Go, pisząc kolokwialnie - olewał. Ale teraz jestem zszokowana jego postawą – nigdy nie był w żadnej sprawie tak zacięty. Przypisuje Kościołowi całe zło tego świata począwszy od Inkwizycji, poprzez skandale pedofilskie, Komisję Majątkową w Polsce, a skończywszy na krytyce chodzenia księdza po kolędzie. Niewątpliwie jednym z powodów są szeroko pojęte media, w których występują szeroko pojęci „celebryci”, którzy mają swoiste spojrzenie na życie i podają mnóstwo „świetnych” pomysłów na zmianę nauczania KK. Bardzo modnie jest mieć zdanie zbierzne z np. p. Hołdysem, p. Czubaszek i innymi popularnymi goścmi pewnego programu, oraz wielu innych. Obciach to się nie zgadzać.... Jednak myślę, że nie jest to jedyny powód, mąż po prostu nie ma woli nawrócenia i nie otrzymał takiej łaski od i dochodzę do sedna mojego posta: mój największy niepokój wzbudza fakt „wyciągania” przez niego różnych skrajnych opinii i atakowania mnie... kiedyś by tego nie robił choćby tylko dlatego, żeby mnie nie urazić. Teraz mam wrażenie, że podczas spotkań ze znajomymi/rodziną prowokuje takie dyskusje. Od kilku miesięcy przeżyliśmy już ok. pięciu spięć, które skutkowały kilkutygodniowym (!) milczeniem. Przez 10 lat małżeństwa, po jakiejkolwiek kłótni, nie było między nami dłuższego okresu milczenia niż 1 lub 2 dni. Bardzo szybko się godziliśmy. Teraz z każdym kolejnym jest gorzej i ciężej dojść do porozumienia. Oczywiście brak porozumienia wynika z faktu upartego trwania przy swoim. On nie wyciąga ręki i ja też. Czasami zastanawiam się dlaczego Pan Bóg mnie obdarzył łaską nawrócenia i wiary? Nigdy nie chciałabym ich utracić, jednak nie rozumiem tego, że te wspaniałe dary pośrednio mogą się przyczynić do rozpadu mojego małżeństwa, SAKRAMENTU małżeństwa! Bardzo chętnie przyjmę rady lub świadectwo, jeśli ktoś z Forumowiczów ma/miał podobny problem. N sty 22, 2012 22:46 Elbrus Dołączył(a): Pt lis 27, 2009 14:07Posty: 8227 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) heloł napisał(a):mój mąż nie akceptuje npr - Problem seksualny w małżeństwie. heloł napisał(a):No i dochodzę do sedna mojego posta: mój największy niepokój wzbudza fakt „wyciągania” przez niego różnych skrajnych opinii i atakowania mnie... kiedyś by tego nie robił choćby tylko dlatego, żeby mnie nie urazić. Teraz mam wrażenie, że podczas spotkań ze znajomymi/rodziną prowokuje takie dyskusje. Od kilku miesięcy przeżyliśmy już ok. pięciu spięć, które skutkowały kilkutygodniowym (!) milczeniem. heloł napisał(a):Ale od jakiegoś czasu zauważyłam coś jeszcze bardziej niepokojącego – mój mąż zaczął bardzo mocno i intensywnie atakować Kościół. Kiedyś „tylko” Go, pisząc kolokwialnie - olewał. Ale teraz jestem zszokowana jego postawą – nigdy nie był w żadnej sprawie tak spięcia mogą być właśnie spowodowane powyższą zmianą podejścia, ktora odbija się na napisał(a):Przypisuje Kościołowi całe zło tego świata począwszy od Inkwizycji, poprzez skandale pedofilskie, Komisję Majątkową w Polsce, a skończywszy na krytyce chodzenia księdza po argumentacja, weryfikowalna innego nie pomoże (moim zdaniem). _________________The first to plead is adjudged to be upright, until the next comes and cross-examines him.(Proverbs 18:17)Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna.(Weatherby Swann)Ciemny lut to skupi.(Bardzo Wielki Elektronik) N sty 22, 2012 22:58 heloł Dołączył(a): N sty 22, 2012 21:56Posty: 10 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Elbrus - przede wszystkim dziękuję za napisał(a):heloł napisał(a):mój mąż nie akceptuje npr - Problem seksualny w małżeństwie. Jeśli chodzi o npr to stosujemy z dobrym skutkiem już 10 lat (ze względów zdrowotnych zrezygnowałam z tabletek, a potem uświadomiłam sobie że ta metoda jest uznana przez Kościół więc tym bardziej przy niej pozostałam). Mój mąż ją akceptuje ze względu na moje zdrowie, natomiast kompletnie odrzuca ze względu na nauczanie KK. I tak nie rozumie i nie chce całkowitej abstynencji w dni płodne szukając innych napisał(a):No i dochodzę do sedna mojego posta: mój największy niepokój wzbudza fakt „wyciągania” przez niego różnych skrajnych opinii i atakowania mnie... kiedyś by tego nie robił choćby tylko dlatego, żeby mnie nie urazić. Teraz mam wrażenie, że podczas spotkań ze znajomymi/rodziną prowokuje takie dyskusje. Od kilku miesięcy przeżyliśmy już ok. pięciu spięć, które skutkowały kilkutygodniowym (!) milczeniem. heloł napisał(a):Ale od jakiegoś czasu zauważyłam coś jeszcze bardziej niepokojącego – mój mąż zaczął bardzo mocno i intensywnie atakować Kościół. Kiedyś „tylko” Go, pisząc kolokwialnie - olewał. Ale teraz jestem zszokowana jego postawą – nigdy nie był w żadnej sprawie tak spięcia mogą być właśnie spowodowane powyższą zmianą podejścia, ktora odbija się na napisał(a):Przypisuje Kościołowi całe zło tego świata począwszy od Inkwizycji, poprzez skandale pedofilskie, Komisję Majątkową w Polsce, a skończywszy na krytyce chodzenia księdza po argumentacja, weryfikowalna innego nie pomoże (moim zdaniem).[/quote]Naprawdę wierzysz, że istnieje rzeczowa argumentacja i weryfikowalna info tych problemów, zwłaszcza jeśli ma przekonać już przekonanych do czegoś innego? Ja sama mam w domu "Czarne karty kościoła" Messoriego i "W obronie świętej inkwizycji" R. Konika, w których jest jedno i kilka "typowych" pozycji o inkwizycji, w których jest całkiem co innego. Oczywiście wszystkie te książki są poparte "prawdziwymi źródłami historycznymi", tylko dziwnie ich treść znacznie się różni. O Komisji majątkowej wiele powiedziano w różnych tvn'ach, więc "przekonany" nie będzie dyskutował o artykułach z np. Gościa Niedzielnego, w których próbowano rzetelnie opisać całą każdy ma "swoją prawdę" i na jej poparcie swoje źródła informacji. A niektóre "źródła" często robią z nami co tylko zechcą. N sty 22, 2012 23:18 Anonim (konto usunięte) Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Rozumiem, że zależy Ci na nawróceniu męża, ale nie możesz wpływać na jego wybory. On musi sam do tego dojrzeć, być może nigdy to nie nastąpi. Odstąp więc od nawracania i podsuwania mu literatury. Nie prowokuj rozmów o Bogu. Bądź natomiast radosną katoliczką i czułą żoną. Możesz mówić o swoich uczuciach. Podkreślaj, że jest dobrym człowiekiem, kochasz go i rani Twe serce jak opowiada źle o tym co jest dla Ciebie ważne. Nie obwiniaj go, ale mów o sobie, jak Ty to odbierasz. Staraj się, by nie dochodziło do sprzeczek z powodu Boga. Tischner nazywa to religijną chorobą człowieka. Ludzie kłócą się o Boga i zapominają w tym wszystkim o miłości do siebie. Módl się za niego, ale nie moja koleżanka skarżyła się do proboszcza na swego niewierzącego męża. On odpowiedział: to dobry człowiek, a my nie wiemy jak głęboko sięga boże Miłosierdzie. Głowa do góry. Skup się na miłości do męża. N sty 22, 2012 23:41 iNadia Dołączył(a): Cz sty 05, 2012 10:08Posty: 147 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Mamy radę daną od Boga, jak postępować gdy małżeństwo jest podzielone religijnie: "3 Podobnie wy, żony, bądźcie podporządkowane swoim mężom, żeby — jeśli niektórzy nie są posłuszni Słowu — mogli bez słowa zostać pozyskani dzięki postępowaniu swych żon, 2 będąc naocznymi świadkami waszego nieskalanie czystego postępowania, połączonego z głębokim respektem. 3 A waszą ozdobą niech nie będzie zewnętrzne splatanie włosów i wkładanie złotych przystrojeń albo noszenie szat wierzchnich, 4 ale niech nią będzie ukryta osoba serca w niezniszczalnej szacie cichego i łagodnego ducha, który ma wielką wartość w oczach Boga. 5 Bo tak też niegdyś ozdabiały się święte niewiasty, które pokładały nadzieję w Bogu, podporządkowując się swoim mężom, 6 jak Sara, która okazywała posłuszeństwo Abrahamowi, nazywając go „panem”. A wy stałyście się jej dziećmi, jeśli tylko trwacie w czynieniu dobra i nie boicie się niczego, co wzbudza strach."Z całą pewnością spięcia, kłótnie, awantury - nie sprzyjają budowaniu więzi i nawracaniu męża. Czyny więcej znaczą niż słowa - przekonuj go czynami o swojej miłości i o korzyściach jakie niesie dla Was obojga Twoje zawierzenie Bogu. Czynami: dobrocią, serdecznością, czułością, troską, dbaniem o siebie, o dom i... o niego _________________Oto bowiem, co rzekł Wysoki i Wzniosły, który mieszka na zawsze i którego imię jest święte: „Mieszkam na wysokości i na miejscu świętym, a także ze zdruzgotanym i uniżonym w duchu, by ożywić ducha maluczkich i ożywić serce zdruzgotanych. (Iz 57:15) N sty 22, 2012 23:44 Soul33 Moderator Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17Posty: 8192 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Jakby coś, to nie martw się też o _________________Don't tell me there's no hope at allTogether we stand, divided we fall~ Pink Floyd, "Hey you" N sty 22, 2012 23:49 Elbrus Dołączył(a): Pt lis 27, 2009 14:07Posty: 8227 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) heloł napisał(a):Naprawdę wierzysz, że istnieje rzeczowa argumentacja i weryfikowalna info tych problemów, zwłaszcza jeśli ma przekonać już przekonanych do czegoś innego?Na pewno istnieje, ale jeśli ktoś jest przekonany tylko dlatego, że Hołdys tak powiedział, więc to prawda,wtedy może być problem z jej przyjęciem (nawet jeśli jest bardzo rzeczowa). W tym tkwi kłopot w rozmowie z ludźmi, którzy zbyt mocno polegają na napisał(a):Ja sama mam w domu "Czarne karty kościoła" Messoriego i "W obronie świętej inkwizycji" R. Konika, w których jest jedno i kilka "typowych" pozycji o inkwizycji, w których jest całkiem co innego. Oczywiście wszystkie te książki są poparte "prawdziwymi źródłami historycznymi", tylko dziwnie ich treść znacznie się sprzeczności mogą być wykorzystane na twoją korzyść,bo skoro są znaczne różnice, to któreś dane są nieprawdziwei powinnaś uczulić małżonka do większego krytycyzmu i zastanowienia się,czy może on nie korzysta z tych (niekoniecznie intencjonalnie) zafałszowanych napisał(a):Niestety każdy ma "swoją prawdę" i na jej poparcie swoje źródła informacji. A niektóre "źródła" często robią z nami co tylko źródła to tylko źródła, a nie prawdy objawione (chyba że chodzi o święte pisma),dlatego można je swodobnie (ale naukowo) badać, weryfikować, a czasem podważać ich rzetelność. _________________The first to plead is adjudged to be upright, until the next comes and cross-examines him.(Proverbs 18:17)Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna.(Weatherby Swann)Ciemny lut to skupi.(Bardzo Wielki Elektronik) Pn sty 23, 2012 0:02 Necromancer Dołączył(a): Cz paź 19, 2006 7:51Posty: 744 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację. To trochę tak jakby zakochać się w innym człowieku, a skończyć z zupełnie innym po 10 latach. Z tego co piszesz, to się może skończyć nieprzyjemnie. _________________ateista Pn sty 23, 2012 0:12 Anonim (konto usunięte) Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) [quote="heloł"]Bardzo chętnie przyjmę rady lub świadectwo [quote]Witaj!Podobny temat przerabiałem. Efekt - nawrócenie żony, więc chyba skutecznie. Kilka rad:Po pierwsze ustal hierarchię wartości w małżeństwie - 1. Bóg; 2 - Mąż; 3 - Dzieci; 4. - cała na to by nie mylić Boga np. ze wspólnotą. Bywa, że czasami wspólnota jest ważniejsza od współmałżonka, a wtedy cała hierarchia się wali - to taka mów za dużo o wierze, raczej krótko - fajnie o tym pisze O. Jacek obnosić się ze swoją wiarą - np. ja za dużo nie modlę się przy zonie. Raczej wolę wstać wcześnie rano gdy wszyscy śpią i wtedy się ma być nawrócenie męża i rodziny, a nie tylko dbanie o swoją wiarę. Nie mów źle o mężu - zwłaszcza przy wspólnocie - raczej szukaj w nim dobrych z charyzmatów - polecam Chrzest w Duchu się za męża - ja najlepiej lubię to robić kiedy kładziemy się spać i mogę mocno przytulić żonę -zasypiam z kiedy oboje jesteśmy nawróceni trzymamy się tych założeń - nie ma np. sytuacji, że żona lub ja uciekamy z domu do kościoła. Nie. przede wszystkim dbamy o siebie. O nasz mały gdzieś jedziemy - np. ze wspólnotą, to całą rodziną, choć nie wszystkim to się że wiele małżeństw popełnia ten błąd, że jedno z wierzących przedkłada dbanie o swoją wiarę nad dobro to chaotycznie napisałem, ale mam nadzieję, że zrozumiałaś Pn sty 23, 2012 9:16 RED Dołączył(a): Wt maja 24, 2011 16:02Posty: 205 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Zastanow sie prosze czy ta cala historia nawracania warta jest tego co teraz przechodzicie,pomysl prosze o pierwszych 10 latach waszego maluzenstwa i porownaj je z czasem terazniejszym a bedziesz widziec do czego to byc ze na koncu zostaniesz sama i zamiast meza bedziesz miala wiare w nawrocenie i co Ci to da? Pn sty 23, 2012 9:30 Anonim (konto usunięte) Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) RED napisał(a):Zastanow sie prosze czy ta cala historia nawracania warta jest tego co teraz przechodzicie,pomysl prosze o pierwszych 10 latach waszego maluzenstwa i porownaj je z czasem terazniejszym a bedziesz widziec do czego to byc ze na koncu zostaniesz sama i zamiast meza bedziesz miala wiare w nawrocenie i co Ci to da?Jeśli ludzie się kochają to znajdą rozwiązanie. Szukanie sposobów dowodzi jedynie, że dotychczasowe metody porozumienia okazały się nieskuteczne, czas na poszukanie innych. Jeśli jedno z małżonków powróciło do Kościoła to raczej nie odejdzie a miłość podpowiada mu, że należy doprowadzić całą rodzinę do nawrócenia. Jest silną kobietą, słaba poddałaby się ze strachu przed utratą męża. Pn sty 23, 2012 9:49 RED Dołączył(a): Wt maja 24, 2011 16:02Posty: 205 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Liza napisał(a):RED napisał(a):Zastanow sie prosze czy ta cala historia nawracania warta jest tego co teraz przechodzicie,pomysl prosze o pierwszych 10 latach waszego maluzenstwa i porownaj je z czasem terazniejszym a bedziesz widziec do czego to byc ze na koncu zostaniesz sama i zamiast meza bedziesz miala wiare w nawrocenie i co Ci to da?Jeśli ludzie się kochają to znajdą rozwiązanie. Szukanie sposobów dowodzi jedynie, że dotychczasowe metody porozumienia okazały się nieskuteczne, czas na poszukanie innych. Jeśli jedno z małżonków powróciło do Kościoła to raczej nie odejdzie a miłość podpowiada mu, że należy doprowadzić całą rodzinę do nawrócenia. Jest silną kobietą, słaba poddałaby się ze strachu przed utratą ma wiara do milosci?Jezeli dobrze im sie zylo bez tego nawracania to dlaczego to burzyc i udowadnic sobie ze jestem silna i stane po stronie wiary?A po utracie meza bedzie silniejsza? A moze szuka tylko pretekstu aby sie rozwiezc? Pn sty 23, 2012 12:55 Anonim (konto usunięte) Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) RED napisał(a):Co ma wiara do milosci?Jezeli dobrze im sie zylo bez tego nawracania to dlaczego to burzyc i udowadnic sobie ze jestem silna i stane po stronie wiary?Problem jest taki, że zasłona opadła i odsłoniła rzeczywistość. Teraz należy rozpocząć zmaganie się z życiem a nie znieczulić się ucieczką. Wiara to przewartościowanie życia i ustalenie w nim innych priorytetów. Cytuj:A po utracie meza bedzie silniejsza? Dopóki ludzie rozmawiają ze sobą, kłócą się to im na sobie zależy. Mąż dostosował do do npr, uczynił to ze względu na żonę. Zaatakowany broni się i szuka broni by oddać. Chodzi jedynie o to, by zakończyć wojnę a rozpocząć negocjacje. Jeśli jest mądrą kobietą to tak je poprowadzi, że mąż odzyska spokój i przekonanie, że Bóg nie wyeliminował go z serca żony. Musi mu dać jeszcze więcej moze szuka tylko pretekstu aby sie rozwiezc?Człowiek wierzący szuka wszelkich możliwych sposobów, by dogadać się z drugim człowiekiem. Ona kocha męża, ale nie rozumie, że jej radość z powodu powrotu do Boga nie musi oznaczać współradości kochającego ją dotąd męża. Chce natychmiast wszystko naprawić. Nie da się przeprogramować innego człowieka na swój obraz i jednego z małżonków zwykle przekłada się na kłopoty małżeńskie. W tym przypadku mają uregulowaną sprawę pożycia. To wiele ułatwia. Pn sty 23, 2012 14:24 Anonim (konto usunięte) Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Ps: umknęło mi, że z npr są problemy Pn sty 23, 2012 15:50 RED Dołączył(a): Wt maja 24, 2011 16:02Posty: 205 Re: Kryzys w małżeństwie ... przez nawrócenie (?) Ja osobiscie nie ryzykowalbym tych szczesliwych lat przezytych co szukac dziury w calym,kiedys mozna to zalowac. Pn sty 23, 2012 16:31 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Kiedyś mogliście robić "to" kilka razy dziennie lub w ogóle nie wychodzić z łóżka. Wszystko się zmieniło. Jak podaje David M.Buss w książce "Ewolucja pożądania", małżonkowie w wieku 30 lat współżyją ok. 9 razy w miesiącu, a czterdziestolatkowie - 6 razy. Postawcie zatem na jakość, a nie na ilość.
KRYZYS PRZEZ DZIECKO: najświeższe informacje, zdjęcia, video o KRYZYS PRZEZ DZIECKO; Dzieci poszkodowane przez kryzysKryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka. Rok później. Marcin często powtarza: „Ograniczasz mnie, potrzebuję wolności, nie wiem czy na wszystko nie było za wcześnie". Pakuje się, wyjeżdża na dwa tygodnie w góry, z kolegami. Zostawia nas, choć obie z Hanią mamy gorączkę: „Jesteś nieodpowiedzialny"- krzyczę, bo nie
Daniella Semaan wyśmiewa rewelacje brazylijskiego serwisu o kryzysie w małżeństwie Leo Messiego. - Ta publikacja nie ma nic wspólnego z prawdą - mówi żona Fabregasa cytowana przez "The Sun".
Zarejestrowany: 2015-03-24. Posty: 1. Temat: Kryzys w małżeństwie po porodzie. Witajcie! Dwa miesiące temu zostaliśmy rodzicami cudownego chłopczyka. Niestety, jednocześnie nasz związek z niemalże idealnego, stał się jałowy i to bez konkretnej przyczyny czy problemu. Tak, jakby po przekroczeniu progu szpitala nagle coś przestało
Co robić, gdy związek przechodzi kryzys. Moją misją w małżeństwie nie jest go ani zmieniać, ani naprawiać. Bóg nie zleca mi pokazania osobie, z którą się wiążę na całe życie, jaka ma być, kim ma się stać. Mogę zawsze szukać w sobie tego, co będzie dla drugiej strony dobre, pomocne, wspierające rozwój.Większość kobiet potrzebuje rozmowy by poczuć bliskość,być może tak jak mężczyzna potrzebuje do tego seksu.(może nie każdy:)Być może Twoja żona cierpi głód bliskości.Wiem co to jest, to boli w małżeństwie bardziej niż samotność.Ten głód czasem odbiera rozum,my kobiety jesteśmy bardzo emocjonalne,rozmowa,przytulenie Jestem w małżeństwie 22 lata, od 17 lat zyjemy w zdradzie. Jestesmy wspoluzaleznieni od siebie. Mam depresje, nerwice i jestem na lekach. Co tydzień chodze na terapie, maz również uczęszcza na terapie. Czy jest tu ktoś na grupie wspoluzalezniony od drugiej osoby i w jaki sposób sobie poradzil.Styl życia. Kryzys w małżeństwie. Wykorzystajcie drugą szansę, jaką daje to trudne doświadczenie. Według mądrych uczonych kryzys małżeński pojawia się w każdym, nawet najlepszym małżeństwie. Nie ma co się łudzić, że was to ominie. Być może brzmi to mało pozytywnie, ale jak dobrze się do niego zabierzemy, to możemy Pochodzę z bardzo małej miejscowości, gdzie rozwód jest źle postrzegany i uważa się, że nie ma usprawiedliwienia dla zakończenia małżeństwa. Być może dlatego Piotrek czuł większe przyzwolenie do romansowania z innymi, bo myślał, że nigdy od niego nie odejdę. Plotki o tym, że Piotrek jest podrywaczem krążyły już od dawna w swoim związku i sposoby, by je całkowicie wyeliminować, nagle wiesz co zmienić w swoim zachowaniu, a w konsekwencji wpływasz także na zachowanie swojego partnera. Wasza wrogość znika, a na jej miejsce pojawia się przyjaźń i zrozumienie. Dzięki zrozumieniu tego, co się dzieje, znikają żądania.
.